- W ostatnich latach kadrze brakowało przede wszystkim stabilizacji. Skład zmieniał się co chwila, taksamo trenerzy. Nie było żadnej ciągłości. Nigdy nie było do końca wiadomo kto pojedzie na imprezę - mówi Kosta Perović po wygranym półfinale ze Słowenią.
Biorąc pod uwagę jak młodą macie drużynę, musicie być bardzo szczęśliwi z awansu aż do finału. Czy przed turniejem choćby marzyliście o takim sukcesie?
Przed turniejem o tym nie myśleliśmy, szczególnie, gdy przyszły wiadomości, że przyjeżdżamy bez naszych doświadczonych liderów. Już pierwszy mecz z Hiszpanami udowodnił nam i światu jak mocni możemy być na tym turnieju. Na parkiecie zostawiamy serce, walczymy o każdą piłkę, potrafimy narzucić swój styl gry, gramy mądrze i nie da się ukryć, że mamy też trochę szczęścia. To dla nas wielki dzień.
W ostatnich latach serbska drużyna nie radziła sobie najlepiej na mistrzostwach Europy. Czy ten bardzo odmłodzony skład to początek nowej dekady?
O tym można napisać by książkę. W ostatnich latach kadrze brakowało przede wszystkim stabilizacji. Skład zmieniał się co chwila, tak samo trenerzy. Nie było żadnej ciągłości. Nigdy nie było do końca wiadomo kto pojedzie na imprezę. Mam nadzieję, że te mistrzostwa pozwolą nam stworzyć pewien trzon, który będzie grał razem latami.
Dzisiaj świetny mecz Teodosicia, który zagrał jak doświadczony lider zespołu. Czy taka jest właśnie jego rola?
Każda reprezentacja potrzebuje gracza, który będzie liderem. Bez tego nie ma szans na jakikolwiek sukces. W naszym zespole nie ma doświadczonych graczy, więc potrzebowaliśmy innego gracza, który wystąpi z szeregu. Człowieka, który w tych najważniejszych momentach weźmie ciężar gry na siebie i poprowadzi zespół do wygranej. Dzisiaj Teodosić udowodnił, że jest naszym liderem i zaraz w szatni wszyscy będziemy mu za ten występ dziękować.
Po pierwszej połowie mieliście 10 punktów straty do rywala. Co zrobiliście, aby odrobić tą różnicę?
Słowenia świetnie trafiała rzuty wolne. Na 21 prób trafili 20 razy. Staraliśmy się więc ograniczyć liczbę przewinień, aby nie dawać im szansy na łatwe punkty. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że tą przewagę da się zniwelować. Wyszliśmy na parkiet, graliśmy twardo, wierzyliśmy i to zaprocentowało.
W finale zmierzycie się z Hiszpanią. To zupełnie inny rywal niż ten z fazy grupowej. Jak widzicie swoje szanse?
Mam nadzieję, że na fali tego sukcesu popłyniemy do samego końca. To zwycięstwo dzisiaj da nam dodatkowe siły, aby jutro walczyć. Wszyscy jesteśmy naładowani pozytywną energią i skoro raz już udało nam się Hiszpanię pokonać, wierzę, że możemy to zrobić znowu.



















Poprzedni








