Mimo słabszej pierwszej połowy, to Chorwacja okazała się lepsza od Rosji, wygrywając całe spotkanie 76:69.
Oba zespoły, do ostatnich minut walczyły o awans do mistrzostw świata. Mimo, że po pierwszej połowie wydawało się, że to Rosjanie zapewnią sobie udział w tureckim turnieju. Wszystko dzięki bardzo dobrej grze Sergieja Monji, który swoimi rzutami z dystansu, dał drużynie rosyjskiej ponad dziesięciopunktowe prowadzenie w pierwszej połowie.
W drużynie chorwackiej, tylko niesamowity w całym turnieju Roko-Leni Ukić, grał na swoim poziomie. Było to jednak za mało, żeby nawiązać walkę ze skutecznie grającymi Rosjanami.
- Bardzo przeżywaliśmy ostatnią porażkę. Musieliśmy dać z siebie ponad 100%, żeby odrobić straty po pierwszej połowie. Odczuwaliśmy jeszcze zmęczenie po spotkaniu ćwierćfinałowym i dlatego mieliśmy taki słaby początek - wyjaśniał Kresimir Loncar.
Sytuacja uległa zmianie dopiero w drugich dziesięciu minutach. Do skutecznie grającego Ukcia, dołączyli Marin Rozić i Mario Kasun. Zespołowa gra całego zespołu, pozwoliła na szybkie odrobienie strat. Pięć minut przed końcem trzeciej kwarty, po akcji Kasuna, Chorwacja wyszła na prowadzenie.
- Zagraliśmy dwie różne połowy. W drugiej mieliśmy problemy z obroną zespołu chorwackiego. Strasznie trudniej przychodziło nam zdobywanie punktów, co miało przełożenie na końcowy wynik - tłumaczył najlepszy zawodnik Rosjan -Sergiej Monja.
Chwilę później, zespół Jasmina Repesy prowadził nawet sześcioma punktami (53:47). W tym momencie dał o sobie znać Vitalii Fridzon i Timofej Mozgow, który był skuteczny w strefie podkoszowej.
- Ten mecz był dziwny dla nas. Graliśmy zupełnie inaczej niż w ćwierćfinale. Wczoraj mieliśmy świetny początek, słabszą drugą połowę. Dziś było odwrotnie. W przerwie powiedziałem swoim zawodnikom, że muszą zagrać bardziej ofensywnie, żeby zwyciężyć. Udało się i zagramy w mistrzostwach świata - komentował trener Chorwacji - Jasmin Repesa.
Spotkanie znów się wyrównało i żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali na swoją stronę. Pięć minut przed końcowym gwizdkiem, po kolejnej już trójce Monji, był wynik po 65. Od tego jednak momentu, w grze Rosjan ponownie coś się zacięło. Minutę przed końcem spotkania, za trzy trafił Ukić, co pozwoliło Chorwacji ponownie powiększyć przewagę do sześciu oczek.
Takiej przewagi, Rosjanie już nie potrafili odrobić i musieli uznać wyższość rywala. Chorwacja wygrywając 76:69, zapewniła sobie awans do mistrzostw świata i prawo gry o piąte miejsce w EuroBaskecie, gdzie zmierzy się z Francją.
- Mimo, że przegraliśmy to spotkanie, w meczu o siódme miejsce postaramy się pokazać z jak najlepszej strony. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z przebiegu całego turnieju, ponieważ graliśmy lepiej niż niektórzy się spodziewali. Jestem pewien, że gdybyśmy grali w pełnym składzie, gralibyśmy o wyższe cele - komentował na koniec David Blatt, szkoleniowiec rosyjskiej reprezentacji.


















Poprzedni








