Bułgarska legenda siatkówki, Plamen Konstantinov, dość późno zaczął grać w kosza.
Mierzący 202 cm serwujący dorastał w rodzinie siatkarzy, lecz gdy zaczął profesjonalnie uprawiać ten sport, odkrył, że bardziej pociąga go pomarańczowa piłka.
„We wszystkich greckich klubach, w których grałem, koszykówka była bardzo ważna - i tak stałem się jej fanem", mówi pochodzący z Sofii zawodnik.
„To interesujące, że tylu greckich siatkarzy okazuje się doskonałymi koszykarzami. Czasami zdarza się, że lepiej grają w kosza, mimo że zawodowo zajmują się siatkówką".
Dzięki karierze siatkarskiej Konstantinov trafił do najlepszych klubów i grał u boku legendarnych zawodników.
„Byłem pod wrażeniem, kiedy do Panathinaikosu dołączył Dominique Wilkins", mówi Konstantinov.
„Podoba mi się także gra Dimitrisa Diamantidisa, który gra sercem i nie jest związany z drużyną tylko zawodowo, lecz również na płaszczyźnie prywatnej".
Konstantinov stał się także wielkim fanem koszykarskiej reprezentacji Bułgarii i uważnie śledził jej poczynania w drodze na turnieju EuroBasket 2009.
„Niektórzy uważają, że te dwa sporty muszą ze sobą rywalizować, ale ja tak nie myślę. Każdy sport może być sportem narodowym. Jeśli Bułgaria jest dobra w koszykówce, to świetnie, a jeśli jesteśmy dobrzy i w koszykówce, i w siatkówce, to tym lepiej".
Jak na razie Bułgarzy mogą tylko marzyć o miejscu na podium na turnieju EuroBasket, podczas gdy siatkarska reprezentacja ich kraju zajmowała dotychczas wielokrotnie czołowe lokaty.
Na zawodach międzynarodowych siatkarze z Bułgarii zdobywali niezliczoną ilość medali, a sam Konstantinov dwukrotnie gościł na podium, wliczając w to brązowy medal na Mistrzostwach Świata w 2006 roku w Japonii.
Zawodnik ten zdaje sobie sprawę, że taki poziom w turnieju koszykówki to dla Bułgarów trudny cel, ale nie przekreśla on szans swej drużyny.
„Mówi się, że Bułgarzy to outsiderzy i pewni przegrani, ale to może okazać się naszą zaletą", powiedział.
„Nie ciąży na nich presja wygranej za wszelką cenę".
Spytany o to, co według niego jest kluczem do sukcesu, wskazał nie na parkiet, lecz na ławkę rezerwowych.
„Myślę, że Pini Gershon jest kluczowym zawodnikiem".
„Chciałbym, aby wygrali chociaż jeden mecz i awansowali do drugiej rundy. To byłby prawdziwy sukces".



















Poprzedni








