- Mówiono nam, że bez naszych gwiazd trudno będzie nam tutaj odnieść sukces. Tymczasem wracamy z medalem i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi - mówi Ioannis Bourousis, po wywalczeniu trzeciego miejsca na EuroBaskecie przez Grecję.
Na parkiecie cieszyliście się jakbyście wygrali złoto. Czy ten brąz to aż tak wielki sukces dla Grecji?
Tak. Myślę, że sami się nie spodziewaliśmy, że uda nam się dojść tak daleko. Ten zespół ma w składzie siedmiu młodych graczy. Mówiono nam, że bez naszych gwiazd trudno będzie nam tutaj odnieść sukces. Tymczasem wracamy z medalem i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi.
Trudno było się podnieść po wczorajszej porażce z Hiszpanią?
Wczoraj było wczoraj. Dzisiaj był zupełnie inny dzień, zupełnie inny mecz. Oczywiście byliśmy rozczarowani po półfinale, ale dzisiaj trzeba było wyjść na parkiet i zostawić na parkiecie całe serce. Zresztą walkę o finał przegraliśmy z rywalem znacznie lepszym od nas. Hiszpania to faworyt całego turnieju.
Czy po odmłodzeniu składu i dzisiejszym medalu, za dwa lata możecie się bić o złoto?
Dwa lata to bardzo długi okres. Wiele się może wydarzyć. Na razie będziemy się skupiać na jak najlepszym wyniku na mistrzostwach ąwiata w Turcji. O szansach nie ma nawet sensu teraz rozmawiać. Na razie jest czas na cieszenie się z dzisiejszego sukcesu.
Końcówka była bardzo nerwowa. Denerwowaliście się bardziej niż w innych meczach?
Mamy młody zespół i zdarza nam się popełniać błędy. Jeszcze dużo czasu minie zanim takie końcówki będziemy rozgrywać po profesorsku. W ćwierćfinale także nie uniknęliśmy błędów, ale najważniejsze, że ostatecznie to nam udawało się wygrać.
Przez większość meczu prowadziliście. Dlaczego nie udało Wam się odskoczyć na bezpieczną przewagę?
Słowenia była bardzo zdeterminowana, aby nas dogonić. Mieliśmy słabszy procent w rzutach z dystansu, a to zazwyczaj nasza silna broń. Nie uniknęliśmy także strat. Na szczęście dobrze graliśmy pod koszem i to zapewniło nam dzisiaj wygraną.



















Poprzedni








